Piękni mają łatwiej w pracy
Zaklinamy się, że najważniejsze jest ludzkie wnętrze. A jednak pracownika oceniamy na podstawie jego wyglądu. Temu, który prezentuje się lepiej, chętniej dajemy awans i podwyżkę. „Brzydal”, choćby był w swej profesji geniuszem, ma mniejsze szanse na sukces.
Przyjaciel z biura otrzymał nagrodę kwartalną, a ty nie? Łatwo zrozumieć twoje wzburzenie. Zwłaszcza że masz większe zasługi, lepsze wyniki, wyższe kwalifikacje i nieporównywalnie szerszy zakres obowiązków. Zanim jednak pójdziesz do szefa, by zrobić mu karczemną awanturę, stań przed lustrem. I rzetelnie oceń swoją powierzchowność. Jakkolwiek niedorzecznie – i brutalnie – to zabrzmi, wygląd w pracy odgrywa większą rolę niż staż, umiejętności, zaangażowanie, dyplomy i inne tzw. czynniki merytoryczne.
Badania pokazały, że nie istnieje żaden związek między pięknem (lub jego przeciwieństwem) a cechami osobowości. Mimo to socjolodzy są zgodni: ładnym z reguły przypisujemy pozytywne cechy, a brzydcy wydają się nam mniej sympatyczni i nie mamy do nich zaufania. Nancy Etcoff, autorka głośnej książki „Przetrwają najpiękniejsi”, odkryła nawet nową (a może raczej starą jak świat) formę dyskryminacji. Jest nią atrakcjonizm, który powoduje, że osobom mniej urodziwym wiedzie się w życiu – i w pracy – o wiele gorzej.
Na ścisły związek pomiędzy pozycją zawodową a fizyczną atrakcyjnością wskazuje m.in. ubiegłoroczne badanie, zrealizowane w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Większość uczestników sondażu była zdania, że „ładne opakowanie” to klucz do wysokiej pozycji społecznej, awansów i lepszych wynagrodzeń. Wyniki ankiety można podsumować krótko: piękni mają większe szanse na sukces (zob. tabelka na końcu).
Tak jest nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Przystojni Amerykanie zarabiają o 5 proc. na godzinę więcej, niż ich zwyczajnie wyglądający koledzy – twierdzi grupa ekonomistów z uniwersytetów w Michigan i Teksasie. Z kolei „średniacy” uzyskują wynagrodzenie aż o 9 proc. wyższe niż pracownicy, którzy urodą specjalnie nie grzeszą. W skali długofalowej różnice płacowe uwidaczniają się jeszcze bardziej. Przeciętnie atrakcyjny fachowiec wyciąga 40 tys. dolarów rocznie. Tymczasem jego przystojniejszy współpracownik dostaje już 42 tys. dol., a brzydszy tylko 36 400 dol.
Malcolm Gladwell w swoim bestsellerze „Błysk” zauważa, że szczególnie od przywódcy oczekujemy określonego wyglądu (solidna budowa ciała, błysk w oku i niski głos kojarzy się nam z autorytetem i siłą).
