Praca za granicą

August 20, 2008

Piękni mają łatwiej w pracy

Filed under: Uncategorized

Zaklinamy się, że najważniejsze jest ludzkie wnętrze. A jednak pracownika oceniamy na podstawie jego wyglądu. Temu, który prezentuje się lepiej, chętniej dajemy awans i podwyżkę. „Brzydal”, choćby był w swej profesji geniuszem, ma mniejsze szanse na sukces.

Przyjaciel z biura otrzymał nagrodę kwartalną, a ty nie? Łatwo zrozumieć twoje wzburzenie. Zwłaszcza że masz większe zasługi, lepsze wyniki, wyższe kwalifikacje i nieporównywalnie szerszy zakres obowiązków. Zanim jednak pójdziesz do szefa, by zrobić mu karczemną awanturę, stań przed lustrem. I rzetelnie oceń swoją powierzchowność. Jakkolwiek niedorzecznie – i brutalnie – to zabrzmi, wygląd w pracy odgrywa większą rolę niż staż, umiejętności, zaangażowanie, dyplomy i inne tzw. czynniki merytoryczne.

Badania pokazały, że nie istnieje żaden związek między pięknem (lub jego przeciwieństwem) a cechami osobowości. Mimo to socjolodzy są zgodni: ładnym z reguły przypisujemy pozytywne cechy, a brzydcy wydają się nam mniej sympatyczni i nie mamy do nich zaufania. Nancy Etcoff, autorka głośnej książki „Przetrwają najpiękniejsi”, odkryła nawet nową (a może raczej starą jak świat) formę dyskryminacji. Jest nią atrakcjonizm, który powoduje, że osobom mniej urodziwym wiedzie się w życiu – i w pracy – o wiele gorzej.

Na ścisły związek pomiędzy pozycją zawodową a fizyczną atrakcyjnością wskazuje m.in. ubiegłoroczne badanie, zrealizowane w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Większość uczestników sondażu była zdania, że „ładne opakowanie” to klucz do wysokiej pozycji społecznej, awansów i lepszych wynagrodzeń. Wyniki ankiety można podsumować krótko: piękni mają większe szanse na sukces (zob. tabelka na końcu).

Tak jest nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Przystojni Amerykanie zarabiają o 5 proc. na godzinę więcej, niż ich zwyczajnie wyglądający koledzy – twierdzi grupa ekonomistów z uniwersytetów w Michigan i Teksasie. Z kolei „średniacy” uzyskują wynagrodzenie aż o 9 proc. wyższe niż pracownicy, którzy urodą specjalnie nie grzeszą. W skali długofalowej różnice płacowe uwidaczniają się jeszcze bardziej. Przeciętnie atrakcyjny fachowiec wyciąga 40 tys. dolarów rocznie. Tymczasem jego przystojniejszy współpracownik dostaje już 42 tys. dol., a brzydszy tylko 36 400 dol.

Malcolm Gladwell w swoim bestsellerze „Błysk” zauważa, że szczególnie od przywódcy oczekujemy określonego wyglądu (solidna budowa ciała, błysk w oku i niski głos kojarzy się nam z autorytetem i siłą).

 najlepsza lokata bankowa

August 16, 2008

Polscy lekarze zarabiają tyle co zachodni specjaliści?

Filed under: Uncategorized

Z najnowszego raportu przygotowanego dla Ministerstwa Zdrowia, do którego dotarł "Dziennik", wynika, że lekarze w Polsce zarabiają miesięcznie nawet 30 tysięcy złotych, czyli mniej więcej tyle, ile ich zawodowi koledzy w Niemczech czy we Francji.

Eksperci, choć zastrzegają, że to sumy przed opodatkowaniem i liczone razem z wynagrodzeniami za dyżury, potwierdzają, że w ostatnim roku pensje lekarzy naprawdę znacznie wzrosły.

Raport Ministerstwa Zdrowia dotyczy 384 szpitali, a więc mniej więcej połowy z nich. Choć wśród występujących w nim sum zdarzają się takie, do których wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, czyli 1200 zł, to według raportu średnia płaca lekarza z II stopniem specjalizacji wynosi 7211 tys. zł, czyli o 20% więcej niż pół roku temu.

Rozmówcy "Dz" nie dziwią się wysokości tych zaskakujących sum. Wicedyrektor warszawskiego instytutu kardiologii Maciej Miłkowski mówi wręcz, że 20 tys. miesięcznie to nic nadzwyczajnego. Specjalista wykonujący echo serca zarabia blisko 5 tys. zł, do tego 30% wysługi lat, jeśli weźmie dyżury, to finalnie rzeczywiście na koniec miesiąca dostanie ok. 20 tys. zł - mówi.

Jeszcze więcej mogą zarabiać bardzo deficytowi w Polsce anestezjolodzy - ich pensje wraz z wynagrodzeniem za dyżury dochodzą nawet do 30 tys. zł miesięcznie. Aż tak wysokie sumy to wyjątkowa sytuacja, jednak rzeczywiście nastąpiła wyraźna poprawa zarobków lekarzy - mówi "Dz" prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł.

Część lekarzy wynegocjowała sobie wyższe zarobki podczas strajków na początku roku, a część korzysta z tego, że brakuje lekarzy i dyrektorzy płacą im więcej, by ich zatrzymać - dodaje Radziwiłł.

 lokata w ing bank

August 15, 2008

Nepotyzm w urzędach?

Filed under: Uncategorized

Czy w urzędach panuje nepotyzm? Czy jest coś złego w zatrudnianiu rodziny?
W Salonie Politycznym Trójki, prezes PSL, Waldemar Pawlak zaprzeczył, by w kierowanych przez członków jego partii urzędach występował nepotyzm. Takie zarzuty od kilku dni wysuwa Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją.

Julia Pitera twierdziła, że nie przyjmuje argumentacji wicepremiera Pawlaka, który mówił, że nie ma nic złego w zatrudnianiu swojej rodziny.

"Julia Pitera tworzy wiele rzeczy, ale tylko Bóg raczy wiedzieć co się z tym lepiej dzieje"- mówił wicepremier na antenie.

Jak tłumaczył nie należy kogokolwiek prześladować, tylko dlatego, że jest dzieckiem lub bratem działacza partii.
"Powinno to cieszyć kiedy dzieci wykazują podobne zainteresowania i chcą iść w ślady rodziców"- twierdził Pawlak.

Minister ds. walki z korupcją Julia Pitera była innego zdania/ Mówiła, że zjawisko nepotyzmu jest złożonym problemem administracji publicznej, szczególnie na poziomie lokalnym. Julia Pitera zapewniła, że rząd stara się nad tym panować, by takie sytuacje nie miały miejsca, a administracja państwowa była prowadzona była uczciwie i profesjonalnie. Julia Pitera przyznała też na antenie, że urzędy są czasem poddawane presji środowisk lokalnych, by zatrudniać wskazane osoby. Stwierdziła, że obecnie prowadzona jest skrupulatna kontrola Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

Co myślisz o zatrudnianiu członków rodziny? Czy spotkałeś się z nepotyzmem w urzędach?

 lokata aig bank

August 5, 2008

Jadą na saksy, a dzieci do bidula

Filed under: Uncategorized

Do domów dziecka i rodzin zastępczych trafiają setki sierot. "Polska" dotarła do specjalnego raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Wynika z niego, że w ubiegłym roku aż 1299 polskich dzieci trafiło do domów dziecka lub rodzin zastępczych dlatego, że przestali się nimi interesować pracujący za granicą rodzice.

Siedmioletnia Ania i jej o trzy lata starszy brat już nie czekają na powrót pracujących w Anglii rodziców. Straciły nadzieję, że jeszcze się z nimi zobaczą. Od stycznia mieszkają w białostockim Domu Dziecka nr 2. Trafiły tu wprost z lotniska w Londynie, po którym błąkały się bez opieki. Dzieci do Anglii wysłał ojciec, mama miała je odebrać z samolotu, ale nie pojawiła się na lotnisku. Anglicy odesłali chłopca i dziewczynkę do ojca, ale on nie miał ochoty się nimi zająć. Wkrótce potem zniknął za granicą. Ani on, ani jego żona nigdy więcej nie spotkali się ze swoimi dziećmi, telefonują do nich raz na dwa, trzy tygodnie.

Ta wstrząsająca historia nie jest wyjątkiem. "Polska" dotarła do raportu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Wynika z niego, że w ubiegłym roku aż 1299 polskich dzieci trafiło do domów dziecka lub rodzin zastępczych dlatego, że przestali się nimi interesować pracujący za granicą rodzice. Właśnie te dzieci to najtragiczniejsze ofiary powszechnego zjawiska nazywanego eurosieroctwem.

Każdy przypadek długotrwałego rozłączenia rodziny jest dla dziecka niekorzystny, nawet gdy wyjeżdża tylko jedno z rodziców - tłumaczy dr Mirosława Huflejt-Łukasik, psycholog dziecięcy. Jednak jeżeli dziecko traci oboje rodziców i trafia do placówki wychowawczej, to doznaje najgorszej krzywdy, która potem mocno odbije się na całym jego życiu - dodaje.

Porzucone dzieci częściej wpadają w nałogi

Losy niemal wszystkich porzuconych dzieci wyglądają bardzo podobnie. Ich codziennością stają się alkohol, narkotyki, kradzieże, przemoc wobec rówieśników. Konsekwencja: pogotowie opiekuńcze, a potem dom dziecka.

Tak było w przypadku Eweliny i Damiana, którymi po śmierci matki opiekował się ojciec. Kilka lat temu wyjechał do pracy w Niemczech, dzieci zostawił u babci. Ewelina i Damian zaczęli wagarować, coraz częściej nocowali poza domem, zaczęli pić i brać narkotyki. Do babci wracali tylko wtedy, gdy brakowało im pieniędzy. Jeśli nie chciała im dać, kradli. Ojciec dowiedział się o tym zaalarmowany przez policję, ale do dzieci nie wrócił. Zdecydował, że powinny zostać umieszczone w domu dziecka. Regularnie przesyła pieniądze, odwiedza bardzo rzadko.

Z raportu Ministerstwa Pracy, do którego udało się dotrzeć dziennikowi, wynika, że spośród 1299 dzieci, którym trzeba było znaleźć nowy dom, do placówek wychowawczych trafiła zdecydowana mniejszość. Dla 1014 udało się znaleźć rodzinę zastępczą. W domach dziecka pozostaje 285 dzieci. Powodem jest zazwyczaj oczekiwanie, aż sąd odbierze rodzicom prawa do opieki, co otworzy drogę do znalezienia rodziny zastępczej.

ranking lokat

August 3, 2008

Firmy zwiększają zatrudnienie

Filed under: Uncategorized

Największego wzrostu zatrudnienia można się spodziewać w przemyśle wydobywczym, budownictwie, hotelarstwie, gastronomii i w handlu. "Puls Biznesu" donosi, że prawie co trzecia firma w Polsce chce zwiększyć zatrudnienie w trzecim kwartale.

Według "Pulsu Biznesu" chęć tworzenia nowych miejsc pracy najczęściej deklarują firmy z środkowej (województwa łódzkie i mazowieckie) oraz południowej Polski (województwa małopolskie i śląskie). Informacje opracowano na podstawie badań przygotowanych przez Manpower Polska.

Polska, wraz z Rumunią, Hongkongiem i Argentyną, plasuje się w środku światowej stawki jeśli chodzi o deklarowany wzrost zatrudnienia. "Puls Biznesu" pisze, że najwięcej ludzi chcą zatrudnić firmy w Indiach, Singapurze i w Peru. Z kolei we Włoszech i w Irlandii wzrost zatrudnienia będzie minimalny, a w Hiszpanii mogą nawet nastąpić nieznaczne zwolnienia.

Podobnie jak polscy pracodawcy, także ich zagraniczni koledzy narzekają na trudności ze znalezieniem właściwych ludzi. Najczęściej na trudności ze znalezieniem właściwych pracowników narzekają firmy z Rumunii (73 proc.), Japonii (63 proc.) i z Hongkongu (61 proc.) — pokazuje badanie „Niedobór talentów 2008”, zrealizowane przez Manpower. Niewiele mniej jest takich firm w Singapurze (57 proc.), Australii (52 proc.) i na Tajwanie (50 proc.). W pięciu z ośmiu krajów Oceanii aż połowa pracodawców nie radzi sobie z obsadzeniem wakatów. Niedobór odpowiednich kadr najmniej odczuwają w Indiach (12 proc.), Wielkiej Brytanii (12 proc.), Irlandii (14 proc.), Chinach (15 proc.) i w Holandii (15 proc.).

Mała liczba pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami prowadzi do większej rotacji personelu i rosnących kosztów płacowych. W niektórych regionach Azji płace top menedżerów przekroczyły poziom wynagrodzeń na podobnych stanowiskach w większej części Europy.

 lokaty ranking






















Get free blog up and running in minutes with Blogsome
Theme designed by Riosoft